Śmierć na oddziale odwykowym

Jak podały media 09.06.2016 w oddziale odwykowym Szpitala w Zgierzu doszło do dramatycznych wydarzeń. Pacjent przyjęty z rozpoznaniem choroby alkoholowej, po tzw. ciągu alkoholowym, po kilku godzinach pobytu w oddziale, zaatakował personel, kilku pacjentów, interweniujących policjantów, w końcu poranił sam siebie i zmarł w wyniku odniesionych ran. Okoliczności zajścia są co najmniej niejasne a tłumaczenia personelu i dyrekcji szpitala nie pozwalają na określenie przyczyn tragedii. Popełniono przynajmniej kilka oczywistych błędów. Dyskusja o regulaminach oddziałów szpitalnych, zakładów leczniczych, w szczególności oddziałów detoksykacyjnych, odwykowych i psychiatrycznych trwa od lat i niewiele w tym względzie pomogła ustawa o ochronie zdrowia psychicznego z lat dziewięćdziesiątych. Z jednej strony bronimy praw pacjenta, człowieka, z drugiej musimy tym pacjentom zapewnić bezpieczeństwo. Niestety w ostatnich latach w oddziałach psychiatrycznych doszło do kilku dramatycznych zabójstw, w Szpitalu w Pruszkowie, Nowowiejskim w Warszawie i ostatnio w Zgierzu.

Pacjenci uzależnieni od alkoholu w trakcie ciągu alkoholowego wymagają specjalistycznej pomocy w formie tak zwanej detoksykacji alkoholowej potocznie zwanej „odtruciem alkoholowym”. Leczenie alkoholowych zespołów abstynencyjnych to leczenie objawowe, głównie oparte na medycynie wewnętrznej i może być prowadzone przez lekarza internistę. Warunkiem jest możliwość skorzystania z pomocy i konsultacji psychiatry na każdym etapie leczenia. Do powikłań AZA należą napady drgawek i zaburzenia psychotyczne głównie w postaci zaburzeń świadomości i omamów w obrazie majaczenia alkoholowego.  Niekiedy przybiera ono sceniczną postać, pacjent zwiduje osoby, towarzyszy temu lęk i często poczucie zagrożenia życia, naturalnym odruchem pacjenta jest obrona i atak prześladowców. Do zaburzeń psychotycznych częściej dochodzi gdy pacjent w trakcie ciągu alkoholowego przyjmował inne niż alkohol środki psychoaktywne np.: Kokainę, Amfetaminę, Mefedron lub inne „dopalacze”. W przypadku tych zaburzeń należy zabezpieczyć pacjenta. Można i niekiedy należy użyć środków przymusu bezpośredniego, np. izolacji, przytrzymania, unieruchomienia za pomocą kaftana bezpieczeństwa lub passów. Oczywiście niezbędną procedurą jest stosowanie tzw. kaftana farmakologicznego, za pomocą specjalistycznych leków uzyskujemy efekt uspokojenia, ograniczenia lub ustąpienia objawów psychotycznych.

W Zgierzu wg personelu „nic nie wskazywało na niebezpieczeństwo zagrożenia ze strony pacjenta”. Taki opis nic nam nie wyjaśnia, tu decyduje doświadczenie personelu oddziału detoksykacyjnego.  Pacjent nagle zażądał wypisu zwracając się ze swoją prośbą do pielęgniarki, nagłe żądanie wypisu o godz. 22.30 osoby przyjętej tego samego dnia to już co najmniej dysforia. Następnie uderzył pielęgniarkę, zaatakował lekarza poproszonego na interwencję. Jak widać personel nie potrafił prawidłowo ocenić stanu psychicznego pacjenta, zresztą nie ma takiej oceny nawet po całym zajściu.

Wg opisów medialnych pacjent w ataku posłużył się prawdopodobnie nożem o 15 cm ostrzu, który przyniósł z domu w torbie. Dyrekcja szpitala tłumaczy się, że żadne przepisy nie pozwalają na przeszukanie osobistych rzeczy pacjentów. To oczywista nieprawda. W każdym oddziale powinien istnieć regulamin zabraniający wnoszenia do oddziału np. środków odurzających, alkoholu i niebezpiecznych przedmiotów oraz procedury pozwalające na wykonanie tych zapisów. W każdym polskim szpitalu psychiatrycznym (mam nadzieję) rzeczy pacjentów są sprawdzane i nie pozwala się na wnoszenie w/w przedmiotów i substancji.

W informacji podane jest również, iż atak nastąpił w oddziale odwykowym, tu nie wiadomo czy to brak wiedzy publicysty, czy rzeczywiście była to taka jednostka organizacyjna. Osoby po ciągach alkoholowych wymagają detoksykacji i nie powinny być przyjmowane do oddziałów „odwykowych”   zresztą żaden OTU prawidłowo funkcjonujący nie przyjmie pacjenta z AZA.

W rezultacie pacjent poranił trzech pacjentów, w tym jednego poważnie, pobił personel i dokonał udanej próby suicydalnej. Okoliczności nie są dziś znane, mamy nadzieję, że w Szpitalu w Zgierzu (innych również) zostaną wdrożone właściwe procedury. Nie da się całkowicie ominąć niebezpieczeństwa, np. majaczenie alkoholowe może pojawić się nagle od 2 do 4 doby po przerwaniu ciągu. Jednak wydaje się, ze w tym przypadku popełniono co najmniej kilka poważnych błędów.

Postaramy się monitorować ten przypadek i opisać wyciągnięte wnioski i ew. konsekwencje.

One thought on “Śmierć na oddziale odwykowym

  1. To nie pierwszy przypadek śmierci wywołanej przez alkoholizm w publicznej placówce. Niedawno opisywano, ze przewlekły alkoholik często trafiający na SOR, zmarł w szpitalnej toalecie, w trakcie udzielania pomocy w szpitalnej izbie przyjęć. Bulwersujące było, że media pisały „przestał pić i umarł”. Cóż pismacy, szukają chwytliwych tytułów. Umarł bo pił. Po drugie, częstość nawrotów, współwystępujące z alkoholizmem zaburzenia zachowania i częsta degradacja społeczna alkoholików, powodują, ze są traktowani jako pacjenci drugiej kategorii. Niestety, często też ich leczeniem zajmują się lekarze „drugiej” kategorii. A to powoduje sporo błędów i dochodzi do takich tragedii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *